Nowa muzyka

Trochę się ostatnio zaniedbałem blogowo, jednak nie z powodu braku tematów i natchnienia – wrażeń, którymi chciałbym się podzielić, kłębi mi się w głowie mnóstwo – ale m.in. wyjazdu za granicę. Musiałem (choć nie kryję, że zrobiłem to z wielką przyjemnością) polecieć na kilka dni na konferencję naukową do Barcelony. Prawie dwadzieścia stopni ciepła, słońce, pomarańcze rosnące na drzewach i palmy od razu skojarzyły mi się muzycznie. Zabrałem bowiem ze sobą odtwarzacz empetrójek a nim między innymi płytę Rolfa Lislevanda zatytułowaną „Nuove musiche”. Jak zwykle w przypadku tego muzyka, znalazły się na niej utwory (przede wszystkim passacaglie) Kapsbergera oraz paru innych kompozytorów z tego samego okresu (Frescobaldi, Pellegrini czy Piccinini). Coś jednak odróżnia ten krążek CD od poprzednich nagrań Norwega. Nigdy wcześniej w tak silny sposób nie odcisnął on swojego piętna, adaptując i aranżując utwory sprzed kilku wieków. Właściwie „Nuove musiche” można by wręcz uznać za zbiór autorskich kompozycji Lislevanda, inspirowanych jedynie muzyką dawną. Mimo zestawu dawnych instrumentów, utwory brzmią bowiem wyjątkowo współcześnie.

W książeczce dołączonej do płyty Lislevand pisze o epokowym zdarzeniu w historii muzyki, jakim było powstanie Cameraty florenckiej w drugiej połowie XVI w. (kto nie wie a ciekaw, co to dokładnie było, niech zerknie tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Camerata_florencka). Jeśli dobrze zrozumiałem intencje autora tekstu, to pragnie on, nawiązując do tego historycznego zdarzenia, wyzwolić nowego ducha w wykonywaniu muzyki dawnej. A chodzi Lislevandowi przede wszystkim o improwizacje, które były tak ważne w dobie baroku. Improwizując dziś należy oczywiście szanować tradycję, ale również uwzględnić prawa współczesnego artysty do wyrażenia siebie. A przecież jego dusza jest obarczona muzyką i doświadczeniami następnych stuleci. Dlatego „Nuove musiche” może lekko zszokować wielbicieli tradycyjnego wykonawstwa muzyki dawnej. Jednak mnie się bardzo spodobała. A wyjątkowego smaku nabrała słuchana pod hiszpańskim błękitnym niebem. Tak przy okazji, jeśli mogę coś zasugerować – za chwilę Boże Narodzenie a ta płyta na pewno będzie świetnym prezentem dla każdej muzycznie wrażliwej duszy.

A teraz coś z zupełnie innej beczki – będąc w Barcelonie zajrzałem do tamtejszego odpowiednika Empiku i kupiłem (na promocji 🙂 płytę Magdaleny Kozeny „Ah! mio cor” z ariami z oper Haendla (m.in. słynną „Lascia ch’io pianga…”). Artystce towarzyszy Venice Baroque Orchestra, świetna kapela znana z nagrań z Carmignolą. Niestety, nagranie nie zachwyciło mnie. Przynajmniej za pierwszym odsłuchem. Nawet nie wiem za bardzo do czego konkretnie się przyczepić. Po prostu ta płyta nie „chwyta za serce” ;). Pamiętam natomiast ponad dziesięć lat temu występ Kozeny w Filharmonii Narodowej. Wtedy mi się podobało, choć muszę szczerze przyznać, że nie potrafię dziś oddzielić „wrażenie wokalnego” od „wizualnego”. Kozena sprawiła, występując w dość obcisłej czerwonej sukni, że moje męskie serce biło znacznie szybciej. No, ale uroda to nie wszystko 😉

PS. Wyczytałem w necie, że 23 listopada we Wrocławiu występował solo Rolf Lislevand. Czy może ktoś był na tym koncercie?

Wpis “Nowa muzyka” skomentowano 2 razy

  1. jantopol pisze:

    Witam, to moj drugi wpis, wiec pochwal powtarzac nie bede. Slucham rownoczesnie duzo wspolczesnej i troche mniej dawnej i zawsze wydawalo mi sie, ze wiele miedzy nimi podobienstw. Dlatego zafrapowal mnie Panski wpis o Lislevandzie i biegne kupic plyte…

    Co do takich dawno-nowych powiazan, to przychodzi mi na mysl takze Vittorio Ghielmi i jego rzeczy z Winter&Winter. Jak Pan go ceni? Czy cos jeszcze polecalby Pan w tym temacie?

    Pozdrowienia

  2. Marcin Rotkiewicz pisze:

    Przyznam szczerze, że nie znam Ghielmiego. Ale z tego, co zdążyłem posłuchać właśnie w necie – brzmi bardzo, bardzo ciekawie. Dziękuję za podpowiedź! Sięgnę po jego płyty.
    Z gambistów najbardziej cenię Jordi Savalla. Bardzo lubię też Hille Perl. Całkiem niedawno kupiłem natomiast płytę Paolo Pandolfo zatytułowaną „Improvisando” – napiszę o niej na blogu, ale już mogę ją Panu gorąco polecić! (http://www.jpc.de/jpcng/classic/detail/-/hnum/9675816?rk=classic&rsk=hitlist)
    No i totalna mieszanka stylów i instrumentów (też będę o niej pisał) w wykonaniu Christiny Pluhar (http://www.jpc.de/jpcng/classic/detail/-/hnum/3518476)
    Jeśli spodoba się Panu Lislevand, to zachęcam do posłuchania jego płyt „Alfabeto”, „Codex” no i mojej ulubionej „Libro Quarto D’Intavolatura di Chitarrone” http://www.jpc.de/jpcng/classic/detail/-/hnum/3618183
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz