Telemann z Brukseli

Mało znany zespół „Il Fondamento” zaskoczył publiczność Filharmonii Narodowej. Mnie też i to bardzo. Właśnie wróciłem z koncertu i jestem cały czas pod jego wrażeniem. Po pierwsze, samej twórczości Telemanna, którego utwory – kantaty adwentowe i bożonarodzeniowe oraz Magnificat – złożyły się w całości na program koncertu. Tego niemieckiego kompozytora, w swoich czasach na głowę bijącego Bacha pod względem sławy, znam słabo, głównie dzieła instrumentalne (m.in. słynne Tafelmusik). Tymczasem, jak wyczytałem, skomponował on 1700 (tysiąc siedemset!) kantat kościelnych. Na koncercie „Il Fondamento” zagrało cztery spośród nich, wszystkie bardzo piękne. Zaiste, świetnym kompozytorem Telemann był 😉

Jeszcze większe zaskoczenie sprawił nieznany mi zupełnie (i chyba większości filharmonicznej publiczności) zespół muzyki dawnej z Brukseli. Instrumentaliści grali świetnie, tempa były szybkie, w ogóle emanowało od kapeli energią. Spore wrażenie zrobił też 12-osobowy zespół wokalny (po trzech śpiewaków w głosie), który niewdzięczną dla dawnej muzyki salę Filharmonii Narodowej potrafił w całości wypełnić soczystym dźwiękiem. Najsłabiej wypadli soliści, przede wszystkim głosy wysokie (sopran i kontratenor), ale bardzo dobre wrażenie robił bas-baryton Huub Calessens. Warto nazwę „Il Fondamento” mieć w pamięci, buszując po sklepach z płytami.

Wpis “Telemann z Brukseli” skomentowano 11 razy

  1. PAK pisze:

    W Canorze kiedyś był śliczny artykuł o nagraniach muzyki Telemanna, gdzie przyrównano go do ogrodnika, dbającego o różne części swojego ogrodu. Jego twórczość jest różnorodna, czasem nawet w jednym dziele krzyżują się style — w takim „Orpheusu” (dobre nagranie Jacobsa) mamy kilka różne style i języki (sic!) w jednej operze!

  2. Witold pisze:

    Dorzuce tylko,ze stanowisko kantora w Lipsku Bach otrzymal po rezygnacji Telemanna z ubiegania sie o te funkcje.
    Dzialanie uboczne muzyki Bacha polega wlasnie na usunieciu w cien wielu wspanialych kompozytorow jemu wspolczesnych ,chociaz nie tak genialnych jak on.

  3. PAK pisze:

    Hm… jak na Bacha schodzi to może warto dodać interpretację polityczną. Że mianowicie Bach był człowiekiem stronnictwa dworskiego w Lipsku 😉
    (Ale faktycznie, to Telemann cieszył się większą estymą. No i bywał w Pszczynie 😉 gdzie do dziś organizatorzy koncertów go przypominają 😉 )

  4. Marcin Rotkiewicz pisze:

    Znajomy napisał mi, że świetna jest płyta „Geistliche Chöre & Arien” (znalazłem, gdzie można posłuchać jej fragmentów: http://www.jpc.de/jpcng/classic/detail/-/hnum/8574750/iampartner/cdbillig#audiosamples). Ale w pełni odpowiedzialnie zarekomendować jej nie mogę, bo jej nie znam. Jak uda mi się ją kupić, to napiszę o wrażeniach ze słuchania na blogu.
    A twórczość Telemanna jest, jak słusznie przypomniał PAK, różnorodna, co słychać było na koncercie w Filharmonii.

  5. jantopol pisze:

    Witam! Na wstepie gratuluje znakomitego bloku, bardzo moim zdaniem potrzebnego (w przeciwienstwie do zywego i bojowego towarzystwa fanow muzyki wspolczesnej dawni sa mniej zorganizowani i zdecydowani). Wiec gratulacje i tak prosze trzymac!

    Ja jestem dopiero poczatkujacy i szczerze mowiac Telemanna znam kiepsko – glownie z racji nieobecnosci repertuarowej (przynajmniej w Polsce, bo w Niemczech, to ho ho! Ale przeciez mamy plyty i chetnie bym te moja niewiedze (ze szkoly wyniesiona, ech) nadrobil. Co Pan poleca na poczatek?

    Pozdrawiam i Wszystkiego Dobrego na Swieta

  6. Marcin Rotkiewicz pisze:

    Ogromnie dziękuję Jantopolowi za przemiły komentarz!!!! Czasami nachodzą mnie wątpliwości, czy komuś to moje blogowe pisanie jest w ogóle na coś przydatne? Więc każdy pozytywny sygnał to ogromna zachęta dla mnie a ogromnie lubię się dzielić swoimi muzycznymi fascynacjami. Tym bardziej, jak już pisałem w pierwszym odcinku blogu, że sporo naprawdę świetnych płyt umyka uwadze (przynajmniej polskich) recenzentów muzycznych.
    Co do Telemanna – hmm, sam mam z tym mały problem, bo znam go bardzo słabo. Mam w tej chwili na półce tylko jedną płytę (Telemann Vol.1 „La Changeante”, wykonanie zespołu Collegium Musicum 90, na skrzypcach gra świetny brytyjski muzyk Simon Standage), m.in. z koncertami skrzypcowymi i fletowymi. Bardzo ładna, ale wydana w 1991 roku, więc nie wiem, czy nadal do kupienia. Właśnie zamówiłem 3 płyty z utworami Telemanna: wspomniane “Geistliche Chöre & Arien”, koncerty na violę da gamba z Hille Perl (jestem jej wielbicielem, świetna gambistka) oraz koncerty skrzypcowe (http://www.jpc.de/jpcng/classic/detail/-/hnum/4083409). Trudno mi więc coś w tej chwili z pełną odpowiedzialnością polecić. Ale jeśli zechce Pan chwilę poczekać, to opiszę te płyty na blogu, jak tylko dostanę je do ręki (a raczej do ucha).
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku oraz miłych, spokojnych Świąt

  7. Dorota Szwarcman pisze:

    Panie Janku, ten Telemann Arte dei Suonatori jest całkiem przyzwoity 🙂

  8. Marcin Rotkiewicz pisze:

    Dorota mi przypomniała, że przecież mam również płytę Arte dei Suonatori (najlepszego polskiego zespołu wykonującego muzykę dawną na instrumentach z epoki) wydaną przez BIS (http://www.jpc.de/jpcng/classic/detail/-/hnum/6318770?rk=classic&rsk=hitlist) lub do ściągnięcia płatnego z Amazonu(http://www.amazon.com/Telemann-Overture-3-Recorder-Concertos/dp/B000QQZ1PM/ref=sr_1_4?ie=UTF8&s=dmusic&qid=1198590928&sr=8-4). Jeszcze raz jej posłuchałem i jest jak najbardziej godna polecenia. Znalazły się na niej: suita a-moll i trzy koncerty. Arte dei Suonatori wspaniale towarzyszy solistom – szwedzkiemu fleciście Danowi Laurinowi i brytyjskiemu gambiście Markowi Caudlowi (z którym miałem kiedyś ogromną przyjemność występować). Jeszcze raz świątecznie i serdecznie pozdrawiam!

  9. jantopol pisze:

    Dziekuje za porady, Pani Doroto i Panie Marcinie.
    Postaram sie kupic Arte, ktorych oczywiscie bardzo cenie. Natomiast impowizujaca Pluhar jest bardzo w moim typie, podobnie jak wspomniany Ghielmi.

    Ostatnio sezonowo pojawilo sie pare bardzo ladnych albumow bozonarodzeniowych, np. Schuetza „Weihnachtshistorie” oraz Emma Kirkby i inni na „In nativitate Domini”, obie w Berlin Classics. Zreszta muzyka dawna jest idealna pod takie tematyczne zestawienia, sama sie prosi – jak Pan zauwazyl przy okazji kompilacji Savalla. Co do tego ostatniego, to coraz bardziej mnie jednak wkurza, ze robi kompilacje z kompilacji, czego przykladem chocby „Ludi musici” (o rytmie, kilkanascie kawalkow z kilkunastu plyt Savalla). Moze warto mu napisac, ze my nie gesi, i potrafimy sobie ulozyc liste do odtwarzania w jakimkolwiek programie na komputerze;)

    A z rzeczy mniej znanych: co Panstwo sadza o Freiburger Spielleyt? Ich „Tempus fugit”, choc mysle ze w wielu momentach nieortodoksyjna (wokalizy spiewacki, hinduskie sola perkusisty), to jedna z moich ukochanych plyt i odkryc, swieza i wypieszczona interpretacja wloskiego sredniowiecza. Spodobal mi sie tez kiedys na koncercie w Niemczech zespol CordArte, jest ich plyta z Op. 8 Biagio Mariniego, ale mysle, ze stac ich fonograficznie na wiecej…

    Pozdrowienia, ciagle Noworoczne!

  10. Isabo26 pisze:

    Witam.
    Proszę nawet w chwili słabości nie wątpić, że „komuś to moje blogowe pisanie jest w ogóle na coś przydatne”. Trafiłam na Pana blog przypadkiem i bardzo przypadkowi jestem wdzięczna. Nie po raz pierwszy z resztą. Teraz będzie trochę „z innej beczki”. Bardzo lubiany przez mnie zespół muzyki dawnej „Le Poeme Harmonique” odkryłam przypadkiem właśnie słuchając Radiowej Trójki i oglądając francuski film „Les Pont des Arts” (pięknie wykonano tam „Lamento della nimfa- Amor dicea il ciel” Monteverdiego). Iluż mi później ten przypadek szczęśliwy dostarczył muzycznych wrażeń.
    Takie szczęśliwe spotkania to zawsze dar od losu i źródło inspiracji. Z tym blogiem jest podobnie. Proszę pisać dalej. Zdecydowanie nie jest Pan osamotniony w swoim afekcie dla Muzyki.
    Co do Telemanna, jego twórczość znana jest mi głównie ze starych płyt analogowych- jakość nie zawsze najlepsza, ale dostępny jest duży wybór jego dzieł na tym nośniku, a dla ubogiej studentki biblioteka muzyczna (jest takowa w moim mieście) z bogatym zbiorem analogowych skarbów była prawdziwym muzycznym Eldorado (gramofon dostałam z prezencie- przypadkiem:-). Wspaniały kompozytor, cudowna muzyka!!!
    Serdecznie pozdrawiam:-).

  11. marcin.rotkiewicz pisze:

    Ogromnie dziękuję Isabo 26 za sympatyczne słowa! Będę pisał, jak najbardziej! POdejrzewam jednak, że na tych starych płytach analogowych znajdują się dość stare nagrania na współczesnych instrumentach, któe nie są w stanie oddać w pełni piękna muzyki Telemanna. Ale i tak jestem pełen podziwu, że chce Ci się chodzić do biblioteki i szukać muzycznych skarbów. Jakby co, to służę nagraniami Telemanna z moich zbiorów. Serdecznie pozdrawiam

Dodaj komentarz