Savall prawie świąteczny

Savall.jpg 

To jedna z najlepszych płyt w dorobku Jordi Savalla. Katalońskiego dyrygenta i gambisty, który jest dla mnie, jak to się obecnie często określa, „postacią absolutnie kultową”. A chodzi mi o CD zatytułowane „Villancicos y Danzas Criollas”. Dlaczego piszę właśnie teraz o tej płycie? Nastał czas świąteczny i jak wielu innych entuzjastów baroku odruchowo sięgam na półkę po płyty z muzyką bożonarodzeniową (pisząc te słowa słucham przepięknej rekonstrukcji mszy luterańskiej na pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia ok. 1620 roku, dokonanej przez Paula McCreesha i jego zespół Gabrieli Consort&Players). W pierwszym odruchu chciałem więc napisać o czymś z „zasadniczego nurtu świątecznego”. Ale byłoby to pójście na łatwiznę. Poza tym, ile razy można pisać o kolejnym wykonaniu „Weihnachts-Oratorium” Bacha? Dlatego pogrzebałem trochę dłużej na półce i wpadła mi w ręce jedna z moich ulubionych płyt – wspomniane na wstępie „Villancicos y Danzas Criollas”. Nie jest to typowe nagranie „na Święta”. Płyta mieści się bowiem w moim ulubionym nurcie barok&rollowym, prezentując muzykę XVI i XVII wieku (głównie taneczną) z półwyspu Iberyjskiego oraz Ameryki Południowej. A więc mamy tu przenikanie się muzycznych kultur Afryki, Europy i Ameryki Płd (a pewnie również i Azji za sprawą wpływów arabskich w Hiszpanii), ogniste rytmy, instrumenty perkusyjne i piękny śpiew. Ale na płycie znalazło się też kilka utworów przeznaczonych właśnie na Boże Narodzenie. Mój ulubiony to „Negrilla a 4: San Sabeya gugrumbe” opublikowana przez Mateo Flecha (młodszego) w Pradze w 1581 roku. Jej słowa (jest to utwór wokalno-instrumentalny) nawołują do pójścia do betlejemskiego żłóbka i zaśpiewania w hołdzie małemu Jezusowi. Ponieważ negrille starały się imitować dziwne (dla Europejczyków) języki przybyszów (głównie niewolników) z Afryki, więc w pewnym momencie słowa refrenu stają się niezrozumiałe: San Sabeya, gugurumbe, alangandanga, gugurumbe, gugurumbe.

Jordi Savall w Warszawie: rozmowa przeprowadzona 23.01.2007r.

Całą płytę, nie tylko na czas świąteczny, bardzo gorąco polecam. I pragnę również wszystkim wielbicielom muzyki dawnej złożyć jak najserdeczniejsze życzenia miłych i spokojnych Świąt oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku oraz wielu fascynujących odkryć muzycznych. Gugurumbe! 🙂

Wpis “Savall prawie świąteczny” skomentowano 6 razy

  1. londyner pisze:

    W ramach noworocznych odkryc zapraszam w takim razie do boliwijskiego miasteczka La Plata na fieste de la Nuestra Senora de Guadelupe. Plyta nazywa sie „Fiesta Criolla”, a wykonuje zespol Elyma pod dyrekcja znakomitego Gabriela Garrido (warto przy tym postarac sie o wydanie z dolaczonym DVD, zeby zobaczyc jak to wyglada ). Z tej samej polki warto tez siegnac pod dwa krazki zespolu Florilegium, Bolivian Baroque, pod dyrekcja Ashleya Solomona. A skoro lubimy Alphe, to koniecznie trzeba wyszperac „Son de los diablos: tonadas afro-hispanas del Peru”. Milego odsluchu i Dosiego!

  2. croesus pisze:

    Fanów Savalla należy zaprosić do Krakowa. W tym roku wirtuoz gamby wystąpi aż 3 razy. Start na Misteria Paschalia (marzec), następnie Festiwal Kultury Żydowskiej (czerwiec) i prawdopodobnie Muzyka w Starym Krakowie (sierpień).

  3. Dorota Szwarcman pisze:

    A w Warszawie – 23 stycznia w Filharmonii Narodowej 😀

  4. PAK pisze:

    Tej płyty nie znam — z Savallem wziąłem pewien rozbrat, jakoś ostatnie jego projekty nieszczególnie mnie przekonywały, a do tego utraciłem kontakt z jego znajomymi wielbicielami…

    Savalla słuchałem jednak przez Święta (tego McCreesha również), ale była to inna płyta, a raczej dwie — Canto de la Sibilla, muzyka (z tego co pamiętam) na wigilijny poranek, choć mroczna. Ale zestawienie tego mroku, z zimową aurą i świecą w zaciemnionym pokoju daje swój efekt.

    Pozostaje mi już tylko odwzajemnić życzenia — życząc dużo dobrej muzyki w Nowym Roku!

  5. Marcin Rotkiewicz pisze:

    Dorota, ten koncert 23 stycznia to już był, ale w ubiegłym roku. Nie Ty jedna zresztą się pomyliłaś 😉 Sam chciałem kupować bilety w Filharmonii…

  6. Dorota Szwarcman pisze:

    No fakt, jak Filharmonia Narodowa nie odświeża w porę strony, to sama sobie winna 🙁 W zeszłym roku oczywiście byłam. A na Misteria Paschalia i tak trzeba pojechać! I to nie tylko z powodu Savalla 😀

Dodaj komentarz