Diabelska muzyka

Casa_del_diavolo.jpg 

Płyta „La casa del diavolo” rzeczywiście jest czarcia. Nie tylko za sprawą ognistych utworów, ale także wirtuozerii zespołu Il Giardino Armonico.
Okładka CD jest tak nietypowa, że od razu przyciąga uwagę na półce sklepowej. No, ale przede wszystkim ważny jest repertuar i wykonawcy. Il Giardino Armonico wychwalałem już na tym blogu za ich koncert (i nie tylko oczywiście) w Filharmonii Narodowej, więc nie ma co się rozpisywać o tym świetnym włoskim zespole. Skąd natomiast wziął się, cokolwiek prowokujący, tytuł płyty „La casa del diavolo”? To tytuł manuskryptu symfonii d-moll Luigi Boccheriniego, znajdującego się w bibliotece mediolańskiego konserwatorium. Ostatnia część tego utworu nosi dopisek „Chacconne przedstawiająca Piekło, która została napisana jako naśladująca tę skomponowaną przez Pana Glucka w jego Kamiennym Gościu”. Z tym „Kamiennym Gościem” chodzi o balet Christopha Wilibalda Glucka zatytułowany „Don Juan, czyli kamienny gość” (według dzieła Moliera), który został po raz pierwszy wystawiony w 1761 roku w Wiedniu. Jego ostatnia scena to porwanie Don Juana do piekła przez widma i furie. Muzyka Glucka genialnie ilustruje tę przerażającą scenę. I to właśnie ona rozpoczyna, naprawdę mocnym uderzeniem, płytę Il Giardino Armonico. CD zostało spięte klamrą – ostatnia ścieżka to zakończenie wspomnianej wyżej symfonii d-moll Boccheriniego, inspirowane utworem Glucka.
Pomiędzy nimi znalazły się natomiast następujące dzieła: Concerto Grosso „Il pianto d’Arianna” Pietro Locatellego, mające ilustrować to, co przeżywała w duszy Ariadna porzucona przez Tezeusza na wyspie Naxos, oraz niemal romantyczne symfonie: h-moll Carla Philippa Emanuela Bacha oraz Concerto f-moll jego starszego brata, Wilhelma Friedemanna Bacha.
Skąd taki dobór utworów? Tłumacząc swój zamysł, twórcy płyty cytują fragment powiastki filozoficznej Denisa Diderota zatytułowanej „Kuzynek mistrza Rameau”. Francuski filozof pisze w niej, iż „potrzebujemy okrzyków, wykrzykników, zawieszeń, przerw, potwierdzeń, zaprzeczeń; krzyczymy, wzywamy, bijemy brawo, jęczymy z bólu, płaczemy, śmiejemy się niemal otwarcie”. Ten fragment tekstu najlepiej oddaje ducha naszej płyty – pisze Giovanni Antonini, szef Il Giardino Armonico. Po wysłuchanie „Casa del diavolo” muszę mu przyznać rację. Jest na tej płycie dużo diabelskiego czadu i porywów namiętności. Polecam!

Kawałka pierwszej ścieżki można posłuchać tu: http://www.naive.fr/play_wma2.php?ID=6823&deb=hd

Wpis “Diabelska muzyka” skomentowano 2 razy

  1. Dorota Szwarcman pisze:

    Tę Ariadnę to oni grali też w listopadzie w Katowicach, na którym to koncercie miałam przyjemność być:
    http://szwarcman.blog.polityka.pl/?p=69
    Swoją drogą, to fajny pomysł zaczynać od końca (Don Juana)…

  2. eurointernauta pisze:

    Metal,black metal,to coś dla Was,Redaktorze. Niczego bardziej czadowego i diabelskiego nie uświadczycie na tej planecie.

Dodaj komentarz